Zielona Szkoła – Władysławowo. Słów kilka z pierwszych dni pobytu

Piątek  31 maja godz. 21.00 i 22.00.

Podekscytowani wsiadamy do autokaru na parkingach w Lipnicy Wielkiej i Siedliskach. Wreszcie nie pada, więc zapowiada się dobrze. Przez pierwsze dwie godziny aż do 45 – minutowej przerwy na postój rozmowy i zawieranie nowych znajomości. Na postoju śmiechy, żarty i muzyczka…. I to 1.00 w nocy (co by na to nasi rodzice). Później obowiązkowa „drzemka.” ;). Jazda mija szybko, bo ruchu prawie w ogóle nie ma. Docieramy na 10. 00 do „Franka” całkowicie zintegrowani.


Sobota 1.06.

„Franek”, czyli nasz dom na Zielonej Szkole. Ktoś podsunął propozycję na zmianę nazwy na Błękitna Szkoła. Pogoda w sam  raz. Po zakwaterowaniu i obiedzie pierwsze powitanie z morzem. Moczymy nóżki. Po powrocie idziemy niestety wcześniej spać, aby odpracować nocne zaległości.


Niedziela 2.06.

Już drugi dzień pobytu. Pogoda dopisuje. Najpierw obowiązek kościelny – udział w Mszy św. Później  dydaktyczny, czyli realizacja programu z historii i języka polskiego – Muzeum gen. Józefa Hallera oraz zapoznanie z legendami morskimi. I  wreszcie to, na co wszyscy czekali z utęsknieniem- wyjście do portu i rejs „Brzydkim Kaczątkiem” . Mnóstwo gwaru i pisków.  Obserwujemy mewy, łabędzie i wybrzeże klifowe. Niektórzy, czyli prawie wszyscy, pobiegli do kajuty kapitana potrzymać stery. Powrót – spacer brzegiem morza, choć wielu chce się kąpać. Przed kolacją i po – projektujemy nazwy i logo grup, a na zakończenie dnia seans filmowy.


Poniedziałek 3.06.

Trójmiasto. Wyjeżdżamy wcześnie rano i  już o godzinie 9.00 jesteśmy w Gdyńskim Akwarium zwanym potocznie Oceanarium. Oglądamy rybki z różnych wodnych zakątków świata i inne morskie żyjątka. Następnie spacer nadbrzeżem i zdjęcia przed ORP Błyskawica oraz Dar Pomorza. Kolejny punkt to Sopot. Gęsiego za przewodnikiem w butach pełnych piasku podążamy w kierunku mola, zbierając po drodze muszelki i kamyczki. Na molo ruch jak u dziada za kołnierzem. Obowiązkowo zdjęcie i powrót Monciakiem do autokaru. Goraco… Godzina na wytchnienie w autokarze i jesteśmy na gdańskiej Starówce. Przy fontannie Neptuna przerwa na lody, gofry etc. Następnie cudowny kościół Mariacki i punkt programu – zapalenie lampki przy grobie prezydenta Pawła Adamowicza. Z kościoła pędzimy w stronę Targu Rybnego, gdzie czeka już na nas statek Żeglugi Gdańskiej. 45 minut płyniemy Motławą na Westerplatte, a następnie ledwo włócząc nogami docieramy pod Pomnik Obrońców Wybrzeża. Zmęczeni ale zadowoleni wrazamy do „Franka” gdzie czekają na nas pyszne pierogi.

Ps. Komórki w rękach to nie do gry, ale do robienia notek i zdjęć, żeby nie było….